FANDOM


Mój biurol jest fanatykiem wiedźmina, zanim jeszcze nauczył się mówić i raczkować, to starzy czytali mu wiedźmina do snu, granicę życzenia czy inne ostatnie możliwości. Raz odwiedziłem go w Szczecinie, kurwa, całe mieszkanie zajebane replikami wiedźmińskich medalionów. Opowiadał, że średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w jeden, a jeszcze mają skurwysyny zadziory, to trzeba potem w szpitalu wyciągać. Sam Nerevar w swoim 20 letnim życiu był na takim zabiegu 10 razy. Tydzień temu poszedł na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak go tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu ma ryj wilka w nodze.

Druga połowa zajebana książkami Sapkowskiego, Ostatnie Życzenie, Miecz Przeznaczenia i cała saga, nawet jakieś pierwsze zapiski wiedźmina co Sapkowski na papierze toaletowym je spisywał pierwotnie i chciał się nimi podetrzeć, a ten sukinsyn ze ścieków je jakoś odzyskał i doprowadził do stanu ponownej użyteczności xD. Oczywiście kurwa miliony wariantów, miękka okładka, twarda, różne grafiki i postacie na nimi, oczywiście oprócz tych z postaciami z gier, bo to to jakieś herezje. Wujek Nerevar jest oczywiście człowiekiem mądrym i inteligentnym, w żadne szczeniackie gry nie gra i nie będzie kalał tym ścierwem świętych słów Sapka.

Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety i nauczyłem go into PDFy, myślałem, że na nowych wydaniach zaoszczędzi, bo już hajsu na jedzenie nie ma, po kinach chodzi i popcorn ludziom podpierdala. A ten nie dość, że nadal kupuje te wypociny, to jeszcze znalazł jakąś wiedźmińską wiki, gdzie udaje, że coś robi, a tylko gównoburze kręci i szlakuje jakąś gothicpedie udając testovirona. Potrafi drzeć mordę do monitora o jakichś głupich gociakach robakach albo wypierdolić klawiaturę przez okno. Kiedyś tak mnie wkurwił, że sam założyłem tam konto i go trollowałem, pisząc jakieś gówno pierdoły o tajnym rynsztoku dla elyty WW lub o paleniu żydów w piecach. Ruth to już nie nadąża z przyrządzaniem macy na uspokojenie.

Jak jest ciepło to co weekend zapierdalam na konwent z Sapkiem, chłonąc słowa mistrza - powiadał.

Znalazł se jakiegoś kolegę, SMikiego Lorebringera, co sobotę zapierdala z nim kamperem o piątej, by być przed budynkiem, gdzie tamten grubas ma się pojawić i próbują zbierać piach spod jego stóp lub dotknąć jego olbrzymie fałdy.