FANDOM


Wnętrze czaszki znowu zalała jej chłodna jasność, w uszach zaszumiało, a w karku zamrowiło.
Błysk. Ciemność. Następne miejsce.


Następnym miejscem był korytarz zamku, prawie całkowicie spowity ciemnością. Od ścian biło zimno, pachniało starą, elfią budowlą. Gdzieś to już czuła...
Kroki. Ktoś szedł w jej stronę.
- Pavetto! Dlaczego włóczysz się nocą po zamku? - dojrzały, władczy głos. Z głosem tym nie było żartów.
Odwróciła się.
- Jeżeli natychmiast nie wrócisz do swojego pokoju, inaczej porozmawiamy.
Ujrzała kobietę ubraną w białą suknię nocną z czepkiem na głowie. Błyszczące, szmaragdowe oczy przebijały srogie ciemności, a zdawałoby się, że mogłyby przebić jeszcze większe. Dzięki ubraniu, popielatym włosom i jasnej cerze była bardzo dobrze widoczna. I bardzo piękna. Przez chwilę wyglądała jak duch. Podeszła.
- Dlaczego płaczesz, dziecko? Chodź tu do mnie. Pamiętaj, zawsze będę przy tobie. Choćby nie wiem co. Nie widziałaś gdzieś moich okularów?